PODRÓŻE

Moje wpadki w podróży, czyli jak wracałam 42 godziny z Gruzji do Polski.

Podczas podróży wiele kwestii może pójść nie tak, jak chcemy. Nie zawsze wszystko można zaplanować lub przewidzieć. W dzisiejszym wpisie chciałabym przedstawić Wam 3 sytuacje, podczas moich wyjazdów, dzięki którym zdobyłam kilka dodatkowych, siwych włosów na głowie. Serdecznie zapraszam Was na moje podróżnicze wpadki!

Zagubiony bagaż. | Nusa Penida

Pierwsza z sytuacji miała miejsce w maju zeszłego roku, podczas naszego wyjazdu do Indonezji. Większość naszego pobytu spędziliśmy na wyspie Bali, jednak moim ogromnym marzeniem była wizyta na wyspie Nusa Penida i zobaczenie słynnej Kelingking Beach – chcieliśmy wybrać się tam na dwa dni. Wykwaterowaliśmy się z balijskiego hotelu, zabraliśmy wszystkie nasze rzeczy i ruszyliśmy do portu Padangbai, z którego mieliśmy wypłynąć statkiem i udać się na pobliską wyspę. W porcie, po zakupieniu biletu odebrano od nas bagaże, oznaczono kolorowymi wstążeczkami i teoretycznie zabrano na pokład. Po około pół godzinie weszliśmy na statek, zajęliśmy jedne z ostatnich wolnych miejsc i wypłynęliśmy. Godzinę później byliśmy już na pięknej Nusa Penida.

Nasza radość nie trwała jednak długo, gdyż na miejscu okazało się, że… nie ma naszych bagaży! Zaczęły się poszukiwania… Na początku pomyśleliśmy, że nie zostały one zniesione z pokładu, dopytaliśmy o to załogę statku, która przekazała nam, że niestety żadnych walizek na statku już nie ma. Wpadłam w panikę- w porcie przewijały się setki osób i od razu doszłam do wniosku, że ktoś nasze bagaże po prostu zabrał lub, przez przypadek, pomylił je ze swoimi i odjechał. Na miejscu, czekał na nas kierowca, który miał nas przewieźć po wyspie- zaoferował, że pomoże nam w poszukiwaniach- gdzieś dzwonił, rozmawiał z różnymi osobami, jednak nikt nie wiedział, co stało się z naszymi bagażami. Po około 2 godzinach, kiedy straciłam już całkowicie nadzieję, nasz kierowca odebrał telefon, po którym kazał nam szybko pakować się do samochodu. Po przejechaniu około 10 km, zatrzymaliśmy się przy jakiejś niewielkiej restauracji, gdzie, pod drewnianą wiatą, stały samotne nasze dwa bagaże. Skąd tam się wzięły? Kto je tam dostarczył? Nie wiemy do dnia dzisiejszego ;P  

broken beach nusa penidanusa penida

Nie ten dworzec autobusowy! | Lwów

Kolejna wpadka niestety miała miejsce przez nasze własne niedopatrzenie. W wakacje 2017 roku udaliśmy się na przedłużony weekend do Lwowa. Pomimo małego problemu z noclegiem na początku wyjazdu (właściciel apartamentu z booking.com, na który się zdecydowaliśmy, nie odbierał od nas telefonu, przez co musieliśmy szybko znaleźć inne miejsce do spania), wycieczka udała się w 100%- odwiedziliśmy mega fajne miejsca i kilka naprawdę klimatycznych knajp. W ostatni dzień, z bólem serca, spakowaliśmy nasze plecaki i ruszyliśmy tramwajem w stronę dworca autobusowego, na którym, kilka dni wcześniej, rozpoczęliśmy naszą przygodę we Lwowie.

Mieliśmy jeszcze ponad pół godziny czasu do odjazdu, więc rozsiedliśmy się w poczekalni i oczekiwaliśmy na nasz autobus. Jakie było nasze zdziwienie, kiedy informacja o naszym autokarze do Krakowa nie pojawiła się na ekranie odjazdów. Podeszliśmy do Informacji z zapytaniem, na które stanowisko mamy podejść, na co Pani w okienku odpowiedziała nam szybko w języku ukraińskim. Nasza nikła znajomość rosyjskiego pozwoliła nam wydedukować, że… znajdujemy się na złym dworcu, że przystanek, z którego odjeżdża autobus mieści się po drugiej stronie miasta, a nam zostało 15 minut do rozpoczęcia przejazdu. Najpierw skontaktowaliśmy się telefonicznie z liniami autobusowymi, na które mieliśmy zakupione bilety- na infolinii dowiedzieliśmy się, że kierowca może na nas poczekać maksymalnie 10 minut. Szybko podbiegliśmy do stojących na dworcu taksówkarzy z zapytaniem, ile zajmie im przejazd do prawidłowego przystanku- „minimum 30 minut”, usłyszeliśmy. Mimo to, jeden z kierowców powiedział, że możemy spróbować dojechać tam szybciej, wpakowaliśmy się do jego samochodu i ruszyliśmy. Po drodze zapewniono nam przeżycia rodem z filmu „Taxi”- nasz taksówkarz, nie dość, że jechał z zawrotną prędkością, to jeszcze zadzwonił do naszego kierowcy autobusu, który mówił jedynie po ukraińsku (numer do niego otrzymaliśmy na infolinii), i poprosił o poczekanie jeszcze kilku minut. Na przystanek wbiegliśmy w ostatnim momencie- nasz autobus wyjeżdżał już ze swojego stanowiska. Na szczęście wszystko się dobrze skończyło! 😉

atrakcje lwowalwów atrakcjezwiedzanie lwowa

Odwołany lot. | Gruzja

Podczas naszego ostatniego wyjazdu, który miał miejsce w listopadzie, także nadarzyła się okazja do podwyższenia sobie ciśnienia. 8 listopada wykwaterowaliśmy się z naszego hotelu w Tbilisi i o godzinie 6 rano ruszyliśmy w ponad 3-godzinną podróż do Kutaisi, z którego koło godziny 12 mieliśmy lot powrotny do Polski. Nie wiem, czy mieliście okazję odwiedzić to gruzińskie lotnisko- jest ono mikroskopijnych rozmiarów, nie ma za bardzo gdzie usiąść czy wypocząć przed podróżą. Oprócz naszego lotu do Krakowa, w podobnej godzinie miały miejsce także dwa inne loty, przez co na lotnisku dosłownie nie było, gdzie wcisnąć szpilki. Skitraliśmy się z naszym bagażem gdzieś w kącie i czekaliśmy…

kiedy wyjazd do gruzjitransport w gruzji

Koło godziny 11 otrzymaliśmy pierwszego maila od linii Wizzair, które obsługiwały lot, z informacją, że został on przesunięty. Sytuacja powtórzyła się jeszcze dwukrotnie, aż o godzinie 14 poinformowano nas, że lot niestety został odwołany ze względu na złe warunki pogodowe w Polsce. Po odczekaniu prawie 2 godzin w kolejce do okienka “Informacji” dowiedzieliśmy się, że mamy dwie opcje: 1) możemy wymienić bilet na inny, najbliższy lot do Polski, który miał miejsce 6 dni później, do Wrocławia 2) uzyskać zwrot pieniędzy. Zdecydowaliśmy się najpierw na pierwszą opcję, w związku z tym, że pracujemy na etat i nie mogliśmy sobie pozwolić na wydłużenie urlopu o kolejne 3 dni. Pani w okienku jednak nas poinformowała, że w razie, gdybyśmy lecieli innym lotem, pieniądze za ten odwołany zostaną nam zwrócone.

Ostatecznie udało nam się wylecieć w dniu następnym z lotniska w Tbilisi innymi liniami- licząc godzinę, o której wyruszyliśmy pierwszy raz z Tbilisi aż do lądowania w Krakowie minęło ponad 40 godzin. Nie dość, że nie otrzymaliśmy zwrotu pieniędzy za bilety z odwołanego lotu, to jeszcze nie mieliśmy możliwości zwrotu biletów do Wrocławia, które otrzymaliśmy na lotnisku w Kutaisi. Mimo reklamowania całej sytuacji, nie wskóraliśmy nic- zostaliśmy jedynie poinformowani, że sytuacja nie była winą Wizzaira, a my ostatecznie nie skorzystaliśmy z oferowanego przez nich lotu, więc nie możemy liczyć na żadną rekompensatę. Nauczka na przyszłość- dwa razy zastanowić się, czy warto korzystać z tanich linii lotniczych 😉

stamba hotelAplikacje do przerabiania zdjęć na Instagrama lightroomLinville Cafe

A Wy? Zaliczyliście jakieś wpadki w podróży, które wspominacie do dnia dzisiejszego? Dajcie koniecznie znać w komentarzach! 😉

10 myśli na temat “Moje wpadki w podróży, czyli jak wracałam 42 godziny z Gruzji do Polski.

  1. Nie ten dworzec w drodze do Skalnego Miasta i powrót z przemytniczką alkoholu (o czym dowiedzieliśmy się na granicy).
    Wracając z Chorwacji na granicy Czesko-Polskiej nie chciano mnie wpuścić do kraju.
    W czeskiej Pradze zabrano mi paszport o chciano odesłać do konsulatu za zły bilet wykupiony na kolejkę.
    Na innym przejściu granicznym z Czechami zabrano mi paszport, bo podpisalam ołówkiem…
    Było tego trochę :))) Ale anegdoty z tym.zwiazane opowiadamy sobie do dziś dnia 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  2. Ech, właśnie takie sytuacje najbardziej mnie przerażają przy wyjazdach z dzieckiem – dużo trudniej się je ogarnia. Nam raz na granicy wykazało niedozwolone substancje w jogurcie 😁

    Polubione przez 1 osoba

  3. Wpadki to chyba zakończenie każdej udanej podróży. Moja wpadka ostatnia miała miejsce w Berlinie, kiedy padły nam telefony i z drugiego końca miasta trzeba było się dostac na drugi! Ale szybko wyszlismy z sytuacji i miły pan poprowadził nas do celu. Dobrze, że znajomość niemieckiego nie poszła w las!

    Polubione przez 1 osoba

  4. Ale mieliście szczęście z tymi bagażami i ekspresowym przejazdem taksówką 🙂 Nie zdarzyło mi się jeszcze, żeby bagaż nie dotarł gdzieś razem ze mną. Mogę sobie tylko wyobrażać, ile stracha Wam to napędziło…. Koniec końców, dwie historie z trzech zakończone pozytywnie 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s